Barlinek, nazywany często „Europejską Stolicą Nordic Walking”, kojarzy się z czystym powietrzem, jeziorami i turystyką. Jednak dla
mieszkańców okolic ulicy Fabrycznej i przyległych osiedli, ta sielankowa wizja to ponury żart. Od lat ich codzienność wyznacza nie kierunek wiatru, a intensywność odoru i pyłu wydobywającego się z zakładu firmy Hacon.
„Nie da się otworzyć okna”
Mieszkańcy są zdeterminowani i coraz bardziej rozgoryczeni. Głównym problemem jest uciążliwość zapachowa oraz pył, który osiada na elewacjach, oknach i – co najgorsze – w płucach barlineczan.
„To nie jest zwykły zapach przemysłowy. To gryzący, chemiczny odór, który powoduje drapanie w gardle i łzawienie oczu. Żyjemy w permanentnym zamknięciu, bo otwarcie okna wieczorem graniczy z samobójstwem” – mówi jeden z okolicznych mieszkańców.
Główne zarzuty mieszkańców:
Emisja szkodliwych substancji: Podejrzenia o przekraczanie norm jakości powietrza.
Hałas: Praca zakładu w trybie wielozmianowym, która zakłóca ciszę nocną.
Pył metaliczny: Osad na samochodach i parapetach, który budzi lęk o zdrowie dzieci i seniorów.
Bierność służb: Poczucie, że kolejne kontrole (WIOŚ) nie przynoszą realnej poprawy sytuacji.
Firma Hacon: Między produkcją a ekologią
Firma Hacon, zajmująca się m.in. konstrukcjami stalowymi i procesami obróbki metalu, od lat odpiera zarzuty. Z perspektywy biznesowej zakład jest ważnym pracodawcą w regionie, co tworzy trudny do rozwiązania węzeł gordyjski: gospodarka kontra zdrowie publiczne.
Przedstawiciele firmy często argumentują, że działają zgodnie z posiadanymi pozwoleniami zintegrowanymi, a instalacje są modernizowane i wyposażane w filtry. Jednak dla osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie płotu fabryki, te zapewnienia mijają się z rzeczywistością, którą czują we własnych domach.
Czy system kontroli zawodzi?
Mieszkańcy Barlinka wielokrotnie alarmowali Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ). Problem w tym, że w polskim prawie wciąż brakuje tzw. ustawy odorowej.
| Problem | Status prawny | Skuteczność kontroli |
| Zapach (Odór) | Brak norm prawnych | Niska – „subiektywność” odczuć |
| Pył zawieszony | Ścisłe normy | Średnia – kontrole są zapowiadane |
| Hałas | Normy decybelowe | Wysoka – łatwe do zmierzenia |
Brak jasnych przepisów dotyczących uciążliwości zapachowej sprawia, że urzędnicy często mają „związane ręce”, a firma może operować w granicach prawa, które dla obywatela jest skrajnie krzywdzące.
Co dalej z „Perłą Barlinka”?
Sytuacja wokół Haconu to nie tylko lokalny spór, to pytanie o przyszłość miasta. Czy Barlinek chce pozostać uzdrowiskiem i mekką turystów, czy godzi się na status ośrodka ciężkiego przemysłu kosztem jakości życia mieszkańców?
Społeczność lokalna nie zamierza składać broni. Planowane są kolejne petycje, a nagłaśnianie sprawy w mediach ogólnopolskich ma wywrzeć presję zarówno na zarząd firmy, jak i na władze samorządowe, by te przestały chować głowę w piasek.
Jedno jest pewne: w Barlinku czuć dym, a tam gdzie jest dym, zazwyczaj tli się pożar społecznego gniewu, którego nie ugaszą same obietnice modernizacji filtrów.
Komentarze
Prześlij komentarz